WALKA Z PRZEBARWIENIAMI PO LECIE – NAJSKUTECZNIEJSZE ZABIEGI I PIELĘGNACJA DOMOWA

Lato to dla skóry czas intensywnych wrażeń – promieniowanie UV, wysoka temperatura, wiatr, słona i chlorowana woda. Choć wracamy z wakacji z piękną opalenizną, w wielu przypadkach po kilku tygodniach zaczynamy zauważać jej mniej pożądany efekt uboczny: przebarwienia. Nieregularne, ciemniejsze plamki, piegi czy „plamy posłoneczne” to znak, że melanocyty – komórki odpowiedzialne za produkcję melaniny – były w czasie lata szczególnie aktywne. Dobra wiadomość jest taka, że jesień i zima to najlepszy moment, aby skutecznie się z nimi rozprawić.

Dlaczego przebarwienia pojawiają się po lecie?

Pod wpływem promieniowania UV melanocyty produkują melaninę jako naturalny „filtr” chroniący DNA komórek przed uszkodzeniami. U niektórych osób proces ten jest równomierny – opalenizna ma jednolity odcień – a u innych, zwłaszcza przy predyspozycjach genetycznych, zaburzeniach hormonalnych czy stanach zapalnych skóry, melanina odkłada się miejscowo, tworząc ciemniejsze plamy.

Dodatkowe czynniki sprzyjające przebarwieniom to poparzenia słoneczne, zmiany hormonalne (mogą wywołać melasmę), niektóre leki i kosmetyki fotouczulające – np. retinoidy, dziurawiec oraz przebarwienia pozapalne – po trądziku lub urazach skóry.

Wyróżniamy kilka typów:

  1. Plamy soczewicowate, o wyraźnych granicach, pojawiające się głównie na twarzy, dłoniach i dekolcie.
  2. Melasma – rozlane przebarwienia o nieregularnym kształcie, często związane z hormonami.
  3. Przebarwienia pozapalne (PIH) – ciemniejsze plamy w miejscach po wcześniejszych stanach zapalnych skóry.

Na szczęście w gabinecie mamy nie jedno narzędzie do uporania się z pamiątkami z wakacji. 

W laseroterapii w kontekście przebarwień stosuje się urządzenia emitujące skoncentrowaną wiązkę światła (np. laser pikosekundowy), które rozbijają nagromadzoną melaninę na drobne cząsteczki, które organizm usuwa w procesach metabolicznych. W okresie mniejszego nasłonecznienia stosujemy laser pikosekundowy o długości wiązki 532nm oraz laser CO2. Skóra dość szybko dochodzi do siebie, jednak należy pamiętać, że przy tych zabiegach odparowujemy też wodę z naskórka, by skóra mogła się przebudować. 

Znane od lat mikronakłuwanie to  drobne nakłucia pobudzające procesy regeneracji i zwiększają wchłanianie substancji aktywnych o działaniu depigmentacyjnym. Efekty obejmują nie tylko rozjaśnienie przebarwień, ale też poprawę struktury skóry. Pracując z produktami na bazie glutationu czy acetylocysteiny, jesteśmy w stanie zadziałać głębiej i dodatkowo zagęścić skórę. 

Z kolei mezoterapia igłowa polega na  bezpośrednim podaniu w skórę koktajli depigmentacyjnych, zawierających m.in. kwas traneksamowy, glutation, arbutynę czy kwas kojowy. Brak widocznych śladów po zabiegu i zbytniego naruszenia naskórka sprawia, że zabieg ten wykonujemy u pacjentów nawet latem. 

Terapia gabinetowa to połowa sukcesu. Równie ważne jest codzienne, konsekwentne działanie w domu.

Fotoprotekcja przez cały rok – czyli SPF 50 codziennie, nawet w pochmurne dni!

  • filtry mineralne lub chemiczne, w zależności od preferencji i rodzaju skóry
  • ponowne nakładanie co 2–3 godziny przy ekspozycji na słońce (reaplikacja)

Serum z witaminą C

  • stabilna forma (np. tetraizopalmitynian askorbylu) działa antyoksydacyjnie i rozjaśniająco. Najlepiej stosować rano, pod krem z filtrem.

Kwas azelainowy

  • bezpieczny całorocznie, redukuje stany zapalne i przebarwienia
  • może być stosowany zarówno rano, jak i wieczorem

Czego należy unikać w trakcie terapii na przebarwienia? Przede wszystkim agresywnych peelingów mechanicznych (mogą podrażniać i nasilać pigmentację) oraz stosowania kilku silnych kwasów naraz bez konsultacji. Przerywanie kuracji po pierwszych efektach także nie jest odpowiedzialną decyzją – przebarwienia łatwo wracają.

Walka z przebarwieniami wymaga cierpliwości i konsekwencji, ale efekty – gładka, jednolita, rozświetlona cera – są tego warte. Jesień to najlepszy moment, aby rozpocząć ten proces i wejść w nowy rok z piękną, zdrową skórą. 

Tekst przygotowała:
Wiktoria Chromik – kosmetolog w Klinice SKINSPAC
E