Grudzień to dla skóry miesiąc podsumowań. Tak, jak dla nas jest to czas refleksji, zmęczenia i potrzeby regeneracji, to moment, w którym skóra również “zlicza straty” po całym roku. Ekspozycja na słońce, stres, zanieczyszczenia środowiska, zmiany hormonalne i często niezbyt przemyślana pielęgnacja to bilans, z którym organizm musi się zmierzyć. Choć intuicyjnie skupiamy się wtedy na przygotowaniach do świąt, pędząc w coraz to innym kierunku, to właśnie grudzień jest jednym z najlepszych momentów w roku, by rozpocząć świadomą terapię naprawczą skóry.
Z perspektywy kosmetologa koniec roku to czas, kiedy najczęściej obserwuję zaburzenie w strukturze bariery hydrolipidowej, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania skóry i jej przydatków. Nasilają się stany zapalne, pojawia się suchość i szorstkość skóry, miejsce blasku zajmuje szary koloryt i odwodnienie.
Wiosną i latem skóra skupia się głównie na obronie przed czynnikami zewnętrznymi – promieniowaniem UV, wysoką temperaturą i stresem oksydacyjnym. Jesienią jest już wyraźnie zmęczona, a zimą dochodzą dodatkowe stresory, jak suche powietrze, ogrzewanie i gwałtowne zmiany temperatur. Grudzień jest więc momentem, gdzie można powiedzieć “stop” i nie dawać skórze więcej krótkotrwałych rozwiązań, a pracować z nią świadomie i strategicznie.
Do przebudowy skóry skłania nas głównie mniejsze nasłonecznienie, co stwarza większe możliwości terapeutyczne. Skóra przez to, że nie musi się bronić przed słońcem, łatwiej wchodzi w proces odnowy komórkowej, dzięki czemu mamy idealny czas na terapie agresywno-kontrolowane. Mocniejsze złuszczanie za pomocą peelingów kwasowych czy laseroterapii, intensywna stymulacja skóry – to jest właśnie ten czas!
Mimo szybkiego tempa panującego w ostatnim miesiącu roku, w grudniu mamy więcej przestrzeni na refleksję i zatrzymanie. Lepszy sen, bardziej regularne, ciepłe posiłki, większa dbałość o siebie pod kątem suplementacji i pielęgnacji – skóra regeneruje się najlepiej, gdy cały organizm ma do tego warunki. Dzięki temu odbudowa naskórka po mocniejszych zabiegach odbywa się znacznie szybciej, przez co minimalizuje się ryzyko powikłań, jak powstawanie przebarwień czy blizn.
Terapia naprawcza skóry to nie jeden zabieg przed świętami, który dostarcza jej blasku i nawilżenia. To konsekwentne realizowanie świadomie ułożonego planu zabiegowego i pielęgnacyjnego, by naprawić procesy regulacyjne skóry. Działanie na poziomie komórkowym mające przywrócić jej równowagę biologiczną i wzmocnić ją strukturalnie.
Nie tylko zabiegi przebiegające z zaostrzonym stanem zapalnym znajdą zastosowanie w planie zabiegowym ratowania skóry – przede wszystkim chodzi o balans. Procedury oparte na odnowie naskórkowej należy wykonywać z poszanowaniem aktualnego stanu skóry i jej możliwości regeneracyjnych. Wspieranie tych zasobów to przede wszystkim dogłębne nawilżenie skóry od środka i podanie substancji, które bezpośrednio wesprą produkcję nowych komórek. Śródskórne podanie preparatów opartych na aminokwasach, tropokolagenie czy kwasie bursztynowym to gwarancja zagęszczenia i poprawy w zakresie reaktywności skóry. Należy jednak mieć na uwadze, iż podanie preparatu może być nieskuteczne w przypadku braków mikro- i makroelementów w organizmie. W takim wypadku po odpowiedniej diagnostyce uzupełniamy niedobory, a dopiero w drugiej kolejności stosujemy zabiegi iniekcyjne. Organizm zużyje dostarczone substancje na uzupełnienie braków, jeśli sami tego nie zrobimy, a to z kolei wpłynie na mierny efekt końcowy lub bardzo krótkie utrzymanie rezultatów.
Niezmiennie ważnym aspektem jest ochrona przed czynnikami zewnętrznymi i odpowiednio dobrana pielęgnacja domowa. W pierwszym aspekcie skupiamy się przede wszystkim na antyoksydacji. Tutaj działanie dwutorowe, czyli zabiegi pielęgnacyjne naskórkowe np. tlenoterapia O2TODERM w połączeniu z antyoksydacją domową, trzymają skórę w ryzach i powinny być stosowane niezależnie od pory roku. Substancje hamujące wolne rodniki w kosmetykach to m.in. witamina C, astaksantyna, wąkrota azjatycka. Do tego zestawu koniecznie krem SPF, w zimę w naszej szerokości geograficznej można stosować niższe wskaźniki (np spf 30), jednak zachmurzone niebo nie jest wymówką dla nieużywania kremu ochronnego przed promieniowaniem UV. Mając świadomość, że chmury blokują tylko część promieniowania, które odpowiedzialne jest za pojawianie się koloru na naszej skórze, nie należy zapominać o niszczycielskim działaniu UVA, które niszczy kolagen i przyspiesza starzenie się tkanek (nie powstrzymują go nawet chmury!).
Grudzień nie jest trudnym momentem dla skóry, ale najlepszym momentem na jej naprawę. To czas, w którym możemy pracować głębiej, spokojniej i bardziej świadomie. Bez presji natychmiastowego efektu, za to z myślą o zdrowiu, jakości i długofalowych rezultatach. Jeśli Twoja skóra daje sygnały zmęczenia, to nie znak, że coś jest nie tak. Potraktuj to jako zaproszenie do regeneracji, a koniec roku to idealny moment, żeby je przyjąć. Szczególnie z doświadczoną kadrą specjalistów w SKINSPACE 🙂
Tekst przygotowała:
Wiktoria Chromik – kosmetolog w Klinice SKINSPACE
